wtorek, 27 maja 2014

Kryzys włosowy

Gdy zdecydowałam się na mezoterapię (na początku kwietnia), moje nastawienie do wypadających ciągle, w dużych ilościach włosów zmieniło się na pełne nadziei, że w końcu przestaną wypadać i zaczną odrastać nowe. Jestem po dwóch mezoterapiach i oczywiście wiem, że na rezultaty muszę jeszcze poczekać, jednak w okresie ostatnich 3 tygodni włosy zaczęły mi jeszcze bardziej wypadać i to mnie strasznie dobiło i zmartwiło się co będzie dalej jeśli w takim tempie nadal będą wypadać, a wypada mi ich dziennie ok 200-300 włosów. Włosy straciły na objętości, są po prostu rzadkie, widać prześwit na przedziałku. Byłam wczoraj u mojego dermatologa i stwierdził, że właśnie najgorszy jest przód i środek głowy, a że z tyłu jest dużo włosów, z czym nie mogę się z nim zgodzić, bo wiem ile miałam jeszcze do niedawna, a ile jest teraz.
Mimo wszystko, po rozmowie z moim dermatologiem nadzieje znów wróciła, że się poprawi.
A tymczasem jutro kolejna mezo!

2 komentarze:

  1. Marzenia, ile miałaś już tych mezoterapii w sumie? I czy wiesz jaka mieszanka? No i czy pomogło w jakimś stopniu? Same pytania zadaje;) To jeszcze jedno: czy leczysz się na niedoczynność i jak to u Ciebie teraz wygląda? Czasami leczenie pomaga włosom, a czasami nic nie zmienia, zastanawiam się jak jest u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana, przepraszam, że dopiero teraz odpisuje, ale miałam parę dni urlopu :)
      miałam już 10 mezoterapii, czyli zgodnie z początkowym planem to miałby być już koniec, ale zdecydowałam się na serię 12 zabiegów, chociaż nie wiem czy jest w tym sens... mam jakieś witaminowe mieszanki, ale dokładnie nie wiem jakie. Dermatolog zapewnił mnie, że już po 4-6 zabiegach będę widzieć efekty. Czytałam różne opinie i również koleżanka mówiła mi, że po 3 mezo przestały jej wypadać włosy jak ręką odjął, lecz u mnie tak nie było. Po 4 mezo czekałam na efekty i nic.. 5 też nic, dopiero po 6 zauważyłam znaczną poprawę, miałam dni, że wypadło mi może 20 włosów, co było dla mnie szokiem! jednak długo ten stan nie trwał, bo po ok 2 tygodniach wróciło wypadanie, nawet bardziej zaostrzone bo dziennie wypadało mi ok 300 włosów :( aktualnie trochę się polepszyło, bo wypada mi ich ok 150 tak na oko (bo liczyć już nie mam sił). Także myślę, że jmezoterapia jest to loteria, jednemu pomoże drugiemu nie. Jedyny plus, że włosy odrastają. U mnie też są nałożone czynniki sprzyjające wypadaniu włosów i w okresie mezoterapii nadal występowały, więc one zapewne miały też wpływ na to, że mezo nie była skuteczna.
      Na niedoczynność leczę się i niedawno po zmianie endokrynologa, po jakiś 12 latach zmagania się z niedoczynością dowiedziałam się, że mam Hashimoto (inni lekarze nie byli tak wspaniałomyślni, aby zlecić badanie, żeby to sprawdzić) Aktualnie mam wynik dobry, ale jeszcze parę miesięcy temu był zły, więc cały konsekwencje tego też widzę na włosach. Cały czas mam problem z łzs (który aktualnie jest zaleczony sterydami! :/ ), dodatkowo pojawiają mi się ropne krosty na głowie, których trudno się pozbyć, ostatnio lekarz mi przepisał antybiotyk z erytromycyną, który stosuje się miejscowo. Jednak każdy lekarz do którego trafiam leczy objawy a nie przyczynę :/

      Usuń