czwartek, 29 stycznia 2015

Badania hormonów.

Dermatolog skierował mnie do ginekologa w celu zlecenia mi badań hormonalnych, aby wykluczyć jedną z możliwych przyczyn wypadania włosów - hormony.

Część badań muszę wykonać w 3 dniu cyklu, a część w 21 dniu.

Dziś właśnie przypadł 3 dzień cyklu i rano wykonałam następujące badania:

1. Glukoza

2. FSH

3. LH

4. Estradiol 

5. Prolaktyna

6. Androstendion

7. Testosteron wolny

8. 17-OH progesteron

9. Insulina

10. ACTH

11. Kortyzol

12. Zrobiłam jeszcze dodatkowo TSH, który cały czas mi się waha (mam niedoczynność)


Część wyników już mam, a oto one: 

TSH 3 generacja   1.67 [ uIU/ml ] 





FSH   7.9 [ mIU/ml ]



LH   6.8 [ mIU/ml ]



Prolaktyna   12.92 [ ng/ml ]



Estradiol   29.8   [ pg/ml ]



Kortyzol   17.70 [ ug/dl ]

ACTH   29.9 [ pg/ml ]




Insulina   10.0 [ uIU/ml ]















Glukoza 97 [ mg/dl ] 


 Z tego co wyczytałam w internecie (a ciężko się połapać w tym, bo są tam dziwne normy dla różnych faz cyklu) to wszystko w normie, czekam na resztę wyników.

Taka "przyjemność" kosztowała mnie 318 zł, bo niestety ciężko od lekarza z przychodni uzyskać skierowanie na badania na kasę chorych. Od jednej ginekolog usłyszałam, że ona mi nie zleci takich badań, bo to ona by musiała stwierdzić po badaniu ginekologicznym, że wypadanie włosów może być spowodowane problemami hormonalnymi ?! (a niby w jaki sposób miałaby to stwierdzić?) Po czym zapytała który to dermatolog mnie skierował i że gdybym poszła do "ich dermatologa" to owszem zleciłaby mi badania...

Badania jednak zrobić musiałam i chciałam, żeby wykluczyć zaburzenia hormonalne. Ja nigdy problemów z miesiączkowaniem nie miałam (miesiączki w cyklach książkowych), owłosienia nadmiernego w miejscach nietypowych nie mam, nie doświadczyłam nigdy nawet PMS. Ale wiadomo, zaburzenia mogą przebiegać bezobjawowo.

Zobaczę jak wypadnie reszta badań. 
Na 21 dniu cyklu zlecono mi progesteron.


Wiem, że napewno główną przyczyną u mnie wypadania włosów jest niedoczynność tarczycy, którą w przeszłości zaniedbywałam (pomijałam euthyrox, brałam go w ciągu dnia, bo rano zapominałam).  Teraz jestem na etapie stabilizowania poziomu TSH i na przekroju ostatnich miesięcy wynik kształtował się następująco:

26.08.2014 - 0.52 [ uIU/ml ] 
07.10.2014 - 5.45
04.11.2014 - 4.11
02.12.2014 - 1.88
03.01.2015 - 2.19
29.01.2015 - 1.67

Od 4.11.2014 r. biorę Euhyrox 100. Wynik powinien być ok 1  uIU/ml (tak mi powiedzieli poprzedni endokrynolodzy), ale obecna stwierdziła, że taki może być. Zobaczymy, wizytę mam kolejną na początek marca.


Póki co jest mały postęp, zauważam mniej włosów w siteczku, podczas czesania i w ciągu dnia. Jeszcze do niedawna było ok 300 dziennie, teraz myślę, że jest ok 150, może więcej, nie liczę - wizualnie widzę. 

Jestem pełna nadziei, że będzie lepiej :) 

Pozdrawiam! 




czwartek, 22 stycznia 2015

Wizyta u trychologa

Do konsultacji u trychologa podchodziłam bardzo sceptycznie, w związku z tym, iż uważam że jeśli leczenie u dermatologa nie przynosi skutków to co może poradzić osoba, która lekarzem nie jest...

Jednak nieprzestające wzmożone i długotrwałe wypadanie włosów oraz bezradność  spowodowały, że postanowiłam spróbować sięgnąć porady i tam.


Na wstępie wizyty Pani trycholog przeprowadziła szczegółowy wywiad: przebyte i aktualne choroby, miesiączki, tarczyca, problemy skóry głowy, problemy z wypadaniem włosów w rodzinie, poważne choroby w rodzinie, ciąża, wynik z krwi, poważne stresy, dieta. 
Oczywiście zapomniałam wziąć wyniki ostatnich badań które robiłam, ale powiedziałam, że morfologię, wapń, magnez, ferrytynę, witaminę B 12, cynk, mam dobre. Jedynie poinformowałam, że zły wynik mi wyszedł witaminy D. Powiedziałam również, że TSH mam póki co dobre jednak wynik 2,18 który mam obecnie mnie niepokoi mimo, iż moja endokrynolog powiedziała, że taki może zostać (inny endokrynolog u którego leczyłam się wcześniej powiedział, że powinnam mieć zawsze ok 1.) Stwierdziła, że mogę się umówić do endokrynologa z którym ona współpracuje, aby skonsultować wynik.

Po wywiadzie Pani trycholog obejrzała kamerką skórę głowy. Wydawało mi się, że problem z łzs zniknął u mnie, jednak z tyłu głowy okazało się, że mam zaczerwienioną skórę i łupież suchy. Przód głowy jest czysty. Ogólnie jednak skóra głowy jest przetłuszczona, świeci się. 

Na ten problem poradziła zrobienie u siebie w gabinecie serię zabiegów oczyszczających skórę głowy (peeling, maseczka, szampon). Jeden taki zabieg jak dobrze pamiętam ok 100 zł (trzeba zrobić kilka) Gdybym chciała wykupić do domu te specyfiki to 400 zł za zestaw. Podziękowałam, bo nie wyobrażam sobie peelingować mojej skóry głowy przy takim wypadaniu włosów... i generalnie nie przekonuje takie zachwalanie swoich zabiegów, bez przedstawienia innej alternatywy.Czuję się trochę jak na prezentacji garnków (na której nota bene nigdy nie byłam :D ). 

Poza tym, stwierdziła, że to nie wygląda na androgenowe łysienie, bo jest raczej równomierne przerzedzenie włosów na całej głowie.. I również powiedziała, że powinnam włosy podciąć (mam długie do pół pleców) albo związywać w lekki warkocz, bo w związku z tym, że ciągle noszę rozpuszczone i mam nawyk  poprawiania włosów, one szybciej  się przetłuszczają i generalnie przy skórze głowy z tendencją do przetłuszczania należy jak najmniej dotykać skóry.


Ponadto, zleciła mi również badania hormonów (nie wspominałam pani o fakcie, że takie zlecenie wypisał mi już ginekolog), jednak co mnie zaskoczyło to to, że gdy zapytałam czy te badania, które mi wypisała w poszczególnych 2 fazach cyklu mogę zrobić w dwóch różnych cyklach, powiedziała, że tak. Ginekolog mi jednak powiedział, że absolutnie nie wolno: pierwszą serię robię w 3 dniu cyklu, a drugą w 21 dniu. I tych zleconych przez trycholog było mniej, a na dodatek DHEA-S, Testosteron, Testosteron wolny, d-3-25CH, kortyzol zapisała, że nie ma znaczenia dzień cyklu, co również ginekolog zalecił w określonym dniu cyklu.


Ogólnie po wizycie stwierdziłam, że szkoda było tych 80 zł za wizytę, najbardziej ze względu na to oferowanie swoich zabiegów. Tak wiem, że jest to normalne w takiej specjalizacji, jednak mnie taka praktyka bardzo zraża, w każdej dziedzinie, nie tylko w tej. No i zlecenie tych badań hormonalnych przez trychologa....  moja dermaolog powiedziała, że to ginekolog powinien zlecić, ponieważ on jest od tego specjalistą.

Jedyny plus tej wizyty, jest taki że zobaczyłam na kamerce swoją skórę głowy z tyłu, która jest w nie najlepszym stanie i pójdę ją skonsultować ze swoim dermatologiem. 






A tak poza tym, to postanowiłam PRZESTAĆ LICZYĆ WŁOSY. Jest to bardzo dołujące jak przy codziennym myciu i rozczesywania wyciągam 120 włosów, w pracy drugie tyle, a po pracy jeszcze trochę. 

Od paru dni nie liczę i czuję się znacznie lepiej, wierzę, że będzie dobrze, bo innej opcji nie przewiduję! Liczenie nie spowoduje, że przestaną wypadać, a nic więcej oprócz czekania nie mogę zrobić. Nie czekam oczywiście bezczynnie, bo aktualnie stosuje:

1. Amocon Forte - 1 raz dziennie od 2 miesięcy
2. Merz Special - 2 tabletki dziennie od 2 miesięcy
3. Inneov Densilogy kapsułki - 2 dziennie od tygodnia
4. Witamina D - 2 dziennie od tygodnia
5. Szampony: Vichy Dercos Neogenic, Ducrey Elution, Selsun 2,5%
6. Alpicort E kończę 3 i ostatnią butlę.


Pozdrawiam i do następnego wpisu :-)