czwartek, 19 lutego 2015

Moje włosy

Aktualnie jestem na etapie wizyty przed - u ginekologa, ze zrobionymi badaniami hormonów i przed USG.

Wynik tarczycy spadł z 1,67 do 0,55 uIU/ml . Taki spadek mam przy dawce Euthyrox 100 w 19 dni! więc chyba będzie konieczne zmniejszenie dawki


Wypadanie włosów w okresie ostatniego miesiąca na szczęście się ograniczyło, z 300 na ok 150 dziennie, więc jest lepiej :-)

A tymczasem załączam Wam zdjęcie moim włosów. Tutaj są zaraz po wysuszeniu, nie są wyczesane, generalnie są dość zniszczone, mimo, że nie używam żadnych prostownic czy lokówek ani nie koloryzuje ich już od jakiś 12 lat. Muszę je podciąć, napewno lepiej im to zrobi i dla wyglądu zewnętrznego i może się trochę wzmocnią (cyt. pewną dermatolog: wypadają, bo są długie ;D) Nie ma ich za dużo, bo obwód kucyka ma tylko 5,8 cm :(





                                                     




   Pozdrawiam :-)

czwartek, 29 stycznia 2015

Badania hormonów.

Dermatolog skierował mnie do ginekologa w celu zlecenia mi badań hormonalnych, aby wykluczyć jedną z możliwych przyczyn wypadania włosów - hormony.

Część badań muszę wykonać w 3 dniu cyklu, a część w 21 dniu.

Dziś właśnie przypadł 3 dzień cyklu i rano wykonałam następujące badania:

1. Glukoza

2. FSH

3. LH

4. Estradiol 

5. Prolaktyna

6. Androstendion

7. Testosteron wolny

8. 17-OH progesteron

9. Insulina

10. ACTH

11. Kortyzol

12. Zrobiłam jeszcze dodatkowo TSH, który cały czas mi się waha (mam niedoczynność)


Część wyników już mam, a oto one: 

TSH 3 generacja   1.67 [ uIU/ml ] 





FSH   7.9 [ mIU/ml ]



LH   6.8 [ mIU/ml ]



Prolaktyna   12.92 [ ng/ml ]



Estradiol   29.8   [ pg/ml ]



Kortyzol   17.70 [ ug/dl ]

ACTH   29.9 [ pg/ml ]




Insulina   10.0 [ uIU/ml ]















Glukoza 97 [ mg/dl ] 


 Z tego co wyczytałam w internecie (a ciężko się połapać w tym, bo są tam dziwne normy dla różnych faz cyklu) to wszystko w normie, czekam na resztę wyników.

Taka "przyjemność" kosztowała mnie 318 zł, bo niestety ciężko od lekarza z przychodni uzyskać skierowanie na badania na kasę chorych. Od jednej ginekolog usłyszałam, że ona mi nie zleci takich badań, bo to ona by musiała stwierdzić po badaniu ginekologicznym, że wypadanie włosów może być spowodowane problemami hormonalnymi ?! (a niby w jaki sposób miałaby to stwierdzić?) Po czym zapytała który to dermatolog mnie skierował i że gdybym poszła do "ich dermatologa" to owszem zleciłaby mi badania...

Badania jednak zrobić musiałam i chciałam, żeby wykluczyć zaburzenia hormonalne. Ja nigdy problemów z miesiączkowaniem nie miałam (miesiączki w cyklach książkowych), owłosienia nadmiernego w miejscach nietypowych nie mam, nie doświadczyłam nigdy nawet PMS. Ale wiadomo, zaburzenia mogą przebiegać bezobjawowo.

Zobaczę jak wypadnie reszta badań. 
Na 21 dniu cyklu zlecono mi progesteron.


Wiem, że napewno główną przyczyną u mnie wypadania włosów jest niedoczynność tarczycy, którą w przeszłości zaniedbywałam (pomijałam euthyrox, brałam go w ciągu dnia, bo rano zapominałam).  Teraz jestem na etapie stabilizowania poziomu TSH i na przekroju ostatnich miesięcy wynik kształtował się następująco:

26.08.2014 - 0.52 [ uIU/ml ] 
07.10.2014 - 5.45
04.11.2014 - 4.11
02.12.2014 - 1.88
03.01.2015 - 2.19
29.01.2015 - 1.67

Od 4.11.2014 r. biorę Euhyrox 100. Wynik powinien być ok 1  uIU/ml (tak mi powiedzieli poprzedni endokrynolodzy), ale obecna stwierdziła, że taki może być. Zobaczymy, wizytę mam kolejną na początek marca.


Póki co jest mały postęp, zauważam mniej włosów w siteczku, podczas czesania i w ciągu dnia. Jeszcze do niedawna było ok 300 dziennie, teraz myślę, że jest ok 150, może więcej, nie liczę - wizualnie widzę. 

Jestem pełna nadziei, że będzie lepiej :) 

Pozdrawiam! 




czwartek, 22 stycznia 2015

Wizyta u trychologa

Do konsultacji u trychologa podchodziłam bardzo sceptycznie, w związku z tym, iż uważam że jeśli leczenie u dermatologa nie przynosi skutków to co może poradzić osoba, która lekarzem nie jest...

Jednak nieprzestające wzmożone i długotrwałe wypadanie włosów oraz bezradność  spowodowały, że postanowiłam spróbować sięgnąć porady i tam.


Na wstępie wizyty Pani trycholog przeprowadziła szczegółowy wywiad: przebyte i aktualne choroby, miesiączki, tarczyca, problemy skóry głowy, problemy z wypadaniem włosów w rodzinie, poważne choroby w rodzinie, ciąża, wynik z krwi, poważne stresy, dieta. 
Oczywiście zapomniałam wziąć wyniki ostatnich badań które robiłam, ale powiedziałam, że morfologię, wapń, magnez, ferrytynę, witaminę B 12, cynk, mam dobre. Jedynie poinformowałam, że zły wynik mi wyszedł witaminy D. Powiedziałam również, że TSH mam póki co dobre jednak wynik 2,18 który mam obecnie mnie niepokoi mimo, iż moja endokrynolog powiedziała, że taki może zostać (inny endokrynolog u którego leczyłam się wcześniej powiedział, że powinnam mieć zawsze ok 1.) Stwierdziła, że mogę się umówić do endokrynologa z którym ona współpracuje, aby skonsultować wynik.

Po wywiadzie Pani trycholog obejrzała kamerką skórę głowy. Wydawało mi się, że problem z łzs zniknął u mnie, jednak z tyłu głowy okazało się, że mam zaczerwienioną skórę i łupież suchy. Przód głowy jest czysty. Ogólnie jednak skóra głowy jest przetłuszczona, świeci się. 

Na ten problem poradziła zrobienie u siebie w gabinecie serię zabiegów oczyszczających skórę głowy (peeling, maseczka, szampon). Jeden taki zabieg jak dobrze pamiętam ok 100 zł (trzeba zrobić kilka) Gdybym chciała wykupić do domu te specyfiki to 400 zł za zestaw. Podziękowałam, bo nie wyobrażam sobie peelingować mojej skóry głowy przy takim wypadaniu włosów... i generalnie nie przekonuje takie zachwalanie swoich zabiegów, bez przedstawienia innej alternatywy.Czuję się trochę jak na prezentacji garnków (na której nota bene nigdy nie byłam :D ). 

Poza tym, stwierdziła, że to nie wygląda na androgenowe łysienie, bo jest raczej równomierne przerzedzenie włosów na całej głowie.. I również powiedziała, że powinnam włosy podciąć (mam długie do pół pleców) albo związywać w lekki warkocz, bo w związku z tym, że ciągle noszę rozpuszczone i mam nawyk  poprawiania włosów, one szybciej  się przetłuszczają i generalnie przy skórze głowy z tendencją do przetłuszczania należy jak najmniej dotykać skóry.


Ponadto, zleciła mi również badania hormonów (nie wspominałam pani o fakcie, że takie zlecenie wypisał mi już ginekolog), jednak co mnie zaskoczyło to to, że gdy zapytałam czy te badania, które mi wypisała w poszczególnych 2 fazach cyklu mogę zrobić w dwóch różnych cyklach, powiedziała, że tak. Ginekolog mi jednak powiedział, że absolutnie nie wolno: pierwszą serię robię w 3 dniu cyklu, a drugą w 21 dniu. I tych zleconych przez trycholog było mniej, a na dodatek DHEA-S, Testosteron, Testosteron wolny, d-3-25CH, kortyzol zapisała, że nie ma znaczenia dzień cyklu, co również ginekolog zalecił w określonym dniu cyklu.


Ogólnie po wizycie stwierdziłam, że szkoda było tych 80 zł za wizytę, najbardziej ze względu na to oferowanie swoich zabiegów. Tak wiem, że jest to normalne w takiej specjalizacji, jednak mnie taka praktyka bardzo zraża, w każdej dziedzinie, nie tylko w tej. No i zlecenie tych badań hormonalnych przez trychologa....  moja dermaolog powiedziała, że to ginekolog powinien zlecić, ponieważ on jest od tego specjalistą.

Jedyny plus tej wizyty, jest taki że zobaczyłam na kamerce swoją skórę głowy z tyłu, która jest w nie najlepszym stanie i pójdę ją skonsultować ze swoim dermatologiem. 






A tak poza tym, to postanowiłam PRZESTAĆ LICZYĆ WŁOSY. Jest to bardzo dołujące jak przy codziennym myciu i rozczesywania wyciągam 120 włosów, w pracy drugie tyle, a po pracy jeszcze trochę. 

Od paru dni nie liczę i czuję się znacznie lepiej, wierzę, że będzie dobrze, bo innej opcji nie przewiduję! Liczenie nie spowoduje, że przestaną wypadać, a nic więcej oprócz czekania nie mogę zrobić. Nie czekam oczywiście bezczynnie, bo aktualnie stosuje:

1. Amocon Forte - 1 raz dziennie od 2 miesięcy
2. Merz Special - 2 tabletki dziennie od 2 miesięcy
3. Inneov Densilogy kapsułki - 2 dziennie od tygodnia
4. Witamina D - 2 dziennie od tygodnia
5. Szampony: Vichy Dercos Neogenic, Ducrey Elution, Selsun 2,5%
6. Alpicort E kończę 3 i ostatnią butlę.


Pozdrawiam i do następnego wpisu :-)









sobota, 6 września 2014

Pharmaceris H-STIMUPURIN


Przypadkowo dziś rano przeglądając stronę internetową firmy Pharmaceris natrafiłam na szampon
STYMULUJĄCY WZROST WŁOSÓW, pobudzający odrastanie włosów i ich zagęszczenie
 H-STIMUPURIN i zachęcona opisem jego działania zakupiłam go w aptece. Dobrze wróży :)




Pomimo 9 zabiegów mezoterapii problem wydania włosów nie zniknął (były lepsze i gorsze momenty w ciągu tych 4 miesiący), ale o tym innym razem. Zdecydowałam, że zrobię 12 zabiegów, więc pełna relacja będzie po skończonej serii.
Aktualnie włosów wypada mi ok 150 dziennie, dodatkowo mam problem z krostami ropnymi na skórze głowy, a jeszcze do niedawna pojawiały mi się łuski na skórze głowy, na które dostałam od dermatolog jakiś steryd oczywiście... 
 

Wracając do szamponu, wg producenta :

"Szampon opracowany specjalnie dla kobiet i mężczyzn z problemem nasilonego okresowego i przedwczesnego wypadania włosów. Pomaga walczyć z łysieniem o podłożu genetyczno-hormonalnym (łysienie androgenowe) oraz spowodowanym czynnikami środowiskowymi. Skutecznie zapobiega utracie włosów wynikającej z długotrwałego przyjmowania leków, stresu, przemęczenia, osłabienia organizmu (diety) oraz po ciąży. Bezpieczny dla wrażliwej skóry głowy.

DZIAŁANIE:

Pierwsze na rynku unikalne połącznie dwóch składników Naturalnego Czynnika Wzrostu FGF oraz kofeiny (aktywne zgłoszenie patentowe), stanowi skuteczne i naukowo udowodnione działanie, hamujące proces wypadania włosów i jednocześnie stymulujące ich odrastanie. Składniki kompleksu działają na poziomie komórkowym aktywując geny odpowiedzialne za proces budowy nowego włosa. Pobudzają jednocześnie aktywność życiową istniejących mieszków włosowych, przyspieszając naturalny wzrost włosów i wydłużając ich cykl życia (fazę anagenu). Kofeina zapobiega uwarunkowanemu genetycznie łysieniu, neutralizując negatywny wpływ hormonów (androgenów, DHT) odpowiedzialnych za degradację włosów i przedwczesne wypadanie. Starannie dobrane składniki kondycjonujące: niacynamid (wit. PP), D-Pantenol oraz biotyna działają łagodząco przywracając fizjologiczną równowagę skóry głowy. Szampon delikatnie i skutecznie oczyszcza włosy i skórę głowy. Wygładza strukturę włosa, wzmacnia i przywraca ich naturalną gęstość. Posiada pH neutralne dla skóry."

Żródło: ( http://www.pharmaceris.pl/pl/szampony/40/specjalistyczny-szampon-stymulujacy-wzrost-wlosow-pobudza-odrastanie-wlosow-i-ich-zageszczenie-h-stimupurin/1405 ) 



Zamierzam zakupić jeszcze odżywkę z tej serii i od dziś zaczynam stosować. Mam nadzieje, że moja skóra głowy (z tendencją do łojotoku, łuszczycy i nie wiadomo jeszcze czego)  będzie go dobrze tolerować, a szampon będzie działać, trzymajcie kciuki! :)


Czy stosowaliście już go?  jakie są Wasze wrażenia?



wtorek, 27 maja 2014

Kryzys włosowy

Gdy zdecydowałam się na mezoterapię (na początku kwietnia), moje nastawienie do wypadających ciągle, w dużych ilościach włosów zmieniło się na pełne nadziei, że w końcu przestaną wypadać i zaczną odrastać nowe. Jestem po dwóch mezoterapiach i oczywiście wiem, że na rezultaty muszę jeszcze poczekać, jednak w okresie ostatnich 3 tygodni włosy zaczęły mi jeszcze bardziej wypadać i to mnie strasznie dobiło i zmartwiło się co będzie dalej jeśli w takim tempie nadal będą wypadać, a wypada mi ich dziennie ok 200-300 włosów. Włosy straciły na objętości, są po prostu rzadkie, widać prześwit na przedziałku. Byłam wczoraj u mojego dermatologa i stwierdził, że właśnie najgorszy jest przód i środek głowy, a że z tyłu jest dużo włosów, z czym nie mogę się z nim zgodzić, bo wiem ile miałam jeszcze do niedawna, a ile jest teraz.
Mimo wszystko, po rozmowie z moim dermatologiem nadzieje znów wróciła, że się poprawi.
A tymczasem jutro kolejna mezo!

wtorek, 6 maja 2014

Wrażenia po pierwszej mezoterapii.

Witam wszystkich odwiedzających mojego bloga :)


30 kwietnia miałam pierwszą mezoterapię skóry głowy. Wedle zapewnień mojego dermatologa zabieg ten miał być całkowicie bezbolesny. Ja podeszłam do tego z dystansem, bo nawet jeśli te igły byłyby tak cieniutkie, że prawie niewyczuwalne to jednak dla mnie sama świadomość wbijania igieł w głowę powodowała, że bałam się strasznie i szłam na wizytę na miękkich nogach i z duszą na ramieniu.

Tak jak podejrzewałam, zabieg nie był bezbolesny, bolało, ale nie był to jakiś mocny ból, można wytrzymać, chociaż mnie oblały zimne poty :). Ale nie z bólu, tylko z samej świadomości co mi się tam robi.

Zabieg trwał krótko, może pięć minut. Dermatolog nakłuwała głowę w miejscach przedziałku, co jakiś kawałek go przesuwając w bok. Po każdym nakłuciu palcem rozcierała ten wstrzykiwany specyfik.W tyle głowy w ogóle nie wstrzykiwała, co mnie zdziwiło. Nakłucia też nie były robione jakoś gęsto.

Kolejna mezo za tydzień.

Póki z moim wypadaniem włosów bez zmian, czyli kiepsko, nie liczę włosów, bo nie chce stresować, wierzę, że mezoterapia mi pomoże, musi!

Pozdrawiam

piątek, 18 kwietnia 2014

Mezoterapia skóry głowy

 Witam wszystkich :)

Problem wypadania włosów jest ze mną od 12 lat, tj. od momentu, gdy pojawiła się u mnie niedoczynność tarczycy - był to jej główny objaw. Od ubiegłego roku doszło ŁZS i włosy zaczęły jeszcze bardziej! wypadać i niestety na czubku głowy i w okolicach przedziałka się przerzedziły. Za poradą mojego nowego dermatologa, zdecydowałam się na mezoterapię. Boje się (tak jak się boję pobierania krwi, a tu będę mieć pobieranie krwi razy x!) ale chce spróbować, jeśli jest nadzieja, że w końcu przestaną wypadać włosy i zaczną pojawiać się nowe baby hair.

Jestem umówiona na 30 kwietnia, mam nadzieje, że nie zemdleje :) trzymajcie kciuki.